| Robas napisał/a: | a propos koncowki wieza vs wieza + skoczek. pamietam taka partie, Kamil Miton - Krzysztof Pytel; grana na turnieju Cracovia, jakos w polowie lat 90 tych, zakonczona malym skandalem |
|
Motto:
« Slyszal, ze dzwon dzwoni tylko nie wiedzial, w ktorym kosciele! »
Z Kamilem Mitoniem, niestety, nigdy jeszcze nie gralem!
Kibicowac zas Kamilowi – kibicowalem...
Koncowek: Wieza + skoczek contra wieza takze rozegralem dobry tuzin (zawsze bedac strona silniejsza).
W turnieju Cracovia : kiedys, przyszlo mi doswiadczyc wyjatkowego lajdactwa!
W turniejach szybkich (rapidach) wygralem chyba z dziesiec takich koncowek: zawsze byl mat!
Mysle, ze przy ograniczonym czasie do namyslu i gdy gra sie systemem K.O. (bez dodawania czasu) strona slabsza jest zawsze skazana. Bardziej niz w koncowce W+G contra W (tu metoda obrony polskiego Arcymistrza Wlodzimierza Schmidta – o ktorej wiele razy pisalem w specjalistycznych czasopismach – jest: PROSTA, SKUTECZNA i LATWO PRZYSWAJALNA).
W powaznej partii pierwszy raz mialem okazje podjecia proby wygrania z Wieza i Skoczkiem przeciwko Wiezy podczas II ligi w Jadwisinie kolo Warszawy w 1985 roku.
Mym przeciwnikiem byl szachista I kategorii p.Poznan.
To bylo jeszcze na wiele lat wczesniej niz Garii Kasparow, w podobnej koncowce, zdolal zamatowac Judith Polgar.
« Juz byl w ogrodku, juz wital sie z gaska... »
Zblizala sie kolejna kontrola czasu (ja gralem bardzo szybko) i koniecznosc odlozenia. Widzialem juz mata... Odkladajac partie postanowilem, na wszelki wypadek, powtorzyc posuniecia.
Przeciwnik to przewidzial i przeanalizowal. W dogrywce bronil sie idealnie: Wieza daleko – z tylu lub z boku – i ciagle zwiazywanie Skoczka. Elegancki remis z pozycji sily mego przeciwnika, ktory...wiedzac, ze ma remis ANI RAZU REMISU NIE PROPONOWAL !
Byl on pierwszym z dwoch, ktorzy wowczas zabrali mi remis (na I szachownicy zrobilem 10 pkt z 11 gier). Kilka lat pozniej znowu, w podobnej koncowce, na openie we Francji, z kims zremisowalem.... Brawa dla obroncy!
Polowa lat dziewiecdziesiatych. Po dziesieciletniej przerwie gram w Polsce, w Krakowie. SZOK!
Uczestnicy turnieju, aby grac, musza przynosic...wlasne szachy. Sedziowie, na zapleczu, za scena chlaja wodke i halasuja zaklucajac spokoj grajacych. Tego, co « byl » sedzia glownym, podczas turnieju nie widzielismy ani razu...
Gram z miejscowym « cudownym dzieckiem ».
Przepraszam...nazwiska przeciwnika nie pamietam...
Z klopotow wykreca sie sprytna i udana ucieczka do koncowki Wieza +Skoczek przeciwko Wiezy (to ja mam skoczka przewagi).
Od tego momentu, co dwa, trzy posuniecia – przy ciaglym « waleniu » w zegar przez przeciwnika - jestem zasypywany Jego propozycjami remisu.
Elegancko jak na miejscowego geniusza – nieprawdaz?!?
Wreszcie: przeciwnik zwraca sie do sedziow o przrwanie partii i wpisanie remisu.
Ostro protestuje!
Sedziowie: zarzadzaja przerwanie i odlozenie partii i oddanie decyzji w rece Jury d'Appel.
Sedzia glowny: nie obecny ani cialem ani duchem...
Coz, jestesmy w Krakowie, miescie wowczas symbolizujacym, dla wielu z nas, « kulture szachowa »...
Po kilku dniach wznawiamy partie....
Stolik. Nas dwoch. Sedzia i « jego pomocnik ».
Nagle dostrzegam, ze « pomocnik » ciagle « cos » mowi do mego przeciwnika.
Zwracam sie do sedziego: « Co to jest? ».
Odpowiedz sedziego: « Jury d'Appel postanowilo, ze w sytuacji gdy Panski przeciwnik jest w niedoczasie to Jego ojciec bedzie go informowal o ilosci posuniec pozostajacych do kontroli ».
« Kosci zostaly rzucone »!
Wyboru juz mi nie pozostawiono. Opuszczam scene. Pakujemy walizki i wyjezdzamy.
Krzysztof Pytel
Reims, 17.XII.2007
http://pytel.site.voila.fr
PS:
Czy typ o mentalnosci ministra « Z » mogl wychowac sie w innym miescie jak Krakow ???
| Robas napisał/a: |
byc moze nie chodzilo to o Kamila Mitonia... jesli tak, to przepraszam zainteresowanych, bardziej chodzilo mi o sytuacje, nie rywala. opis bardzo dobry (nie wiedzailem o tym informowaniu o ilosci ruchow ), wielu szachistow bylo zazenowanych decyzja sedziow... pozdrowienia z Krakowa:) |
Witam,
Sedziowie - Ci szachowi - wszedzie na swiecie "potrafia"....
k.pytel===============
sowa: a już miały zapiski po niemiecku poczynione poniżej z datą 11. November wylądować w koszu, albowiem ojciec, o którym mowa w nich, nie pojawił się ostatnio, by podpowiadać synowi pod drzwiami ubikacji... a sędziowie nie powinni sami demoralizować dzieci..., bo w czyim interesie?