Akurat nie mnie posadzac, ze "kogos" oskarzalbym o korzystanie z pomocy komputera podczas partii.
Oczywiście, że nie. Pan uważa, że tego problemu w ogóle nie ma.
Cytat:
jak jeden Czlowiek stworzyl program/algorytm dla Maszyny tak...inny osobnik sprawe odwrocil!
Nie. Z prostego powodu - ograniczenia biologiczne. Ile by człowiek nie trenował z fritzem czy rybką, nie jest w stanie zacząć obliczać tysięcy wariantów na sekundę. Podobnie nie jesteśmy się w stanie nauczyć biegać z prędkością 180km/h, mimo że mamy samochody i świetnie je rozumiemy.
Innymi słowy: algorytmy programów szachowych wcale nie są przesadnie skomplikowane, przy pewnym wysiłku można by się nawet jak sądzę nauczyć algorytmu takiego czy innego programu na pamięć. Wszystkie obecnie istniejące programy mają dwie składowe: - ewaluację - przeszukiwanie
Ewaluacja to 'ocena wartości pozycji'. Jest to jakiś tam numerek, określany w funkcji materiału, aktywności figur (popularne jest liczenie ilości kontrolowanych pól, i/lub ilości ruchów w jakich można coś zaatakować czy coś obronić), jakoś tam mierzonych struktur pionkowych (np. premie za pary czy zaawansowanie), bezpieczeństwa króla (np. premie/kary za braki pionkowe w okolicy króla) itd. Pierwsze programy zaczynały od mierzenia wyłącznie materiału i zauważania mata...
Przeszukiwanie to generowanie olbrzymich ilości wariantów i wyszukiwanie tych dla których ewaluacja daje najkorzystniejszy wynik końcowy.
(uwaga: posząc tu o ewaluacji pozycji nie mam na myśli numerków wyświetlanych przez fritza czy rybkę, to są już wyniki przeszukiwania. Chodzi o to co jest na końcu szukania, tj. funkcję która już bez pogłębiania nadaje jakiś numerek na bazie samej pozycji)
Ewaluacje programów są ... raczej kiepskie. Już na pewno w porównaniu z tym jak potrafi ocenić pozycję arcymistrz, nawet nie topowy (Vasik Rajlich nie tak dawno z dumą stwierdzał, że jego zdaniem Rybka ma już ewal na poziomie 2000 a może i 2200).
Siła programów jest w szybkości przeszukiwania (i wyrafinowanych technikach ograniczania drzewa przeszukiwań tudzież priorytetowania kolejności)
Człowiek mógłby poznać i nauczyć się metody ewaluacji stosowanej przez taki czy inny program, tylko nic mu to nie da, bo jego własna metoda jest lepsza (przynajmniej w przypadku zawodowych graczy).
Natomiast człowiek nie może nauczyć się przeszukiwać tak szybko i głęboko jak program, bo przekracza to jego biologiczne ograniczenia.
W najbliższych latach programy szachowe będą poprawiały swoje funkcje ewaluacyjne, zasysając coraz więcej kryteriów uwzględnianych przez ludzi przy ocenie pozycji (będą też coraz szybsze, co załatwi im sam sprzęt). Ale nie będą grały jak ludzie, bo będą szukać głębiej. A ludzie nie będą grali jak one, bo nie są w stanie szukać tak daleko i głęboko.
Cytat:
Latwo zauwazalne jest zjawisko ewolucji ludzkiej skali ocen przy wyborze posuniecia. Czy to nie efekt zjawiska, ze Czlowiek zostal skonfrontowany ze skala ocen komputera?
W sporej mierze jest to efekt, że już mało kto komentując partie na oceny komputerowe nie zerka....
Nie istnieja zadne realne ograniczenia biologiczne. Rzecz odbywa sie na innym terenie. Juz dawno jeden z mistrzow wiata powiedzial:« czym silniejszy szachista tym mniej wariantow oblicza! » Odwrotnie jest z komputerem. « Spotkanie » nastepuje w miejscu gdzie Czlowiek jak i Komputer koncza obliczenia. W momencie gdy trzeba ocenic pozycje koncowa analizowanego wariantu (wszystko jedno czy wariant mial 2 czy 12 posuniec...). Jesli kiedys w rozwazaniach czy dynamika czy material (pionek czy inicjatywa?) Czlowiek zazwyczaj dawal pierwszenstwo dynamice tak dzis pod wplywem komputerow (analizy, partie, itd) nastapila wyrazna ewolucja skali wartosci. Ciekawe wnioski na ten temat znajdziemy w ksiazkach (czytajac zwlaszcza... »miedzy wierszami »!) Dorfmana. Zawarl On wiedze zaczerpnieta z procesu pracy ekipy Kasparowa. Pracy, ktora pozwolila dokladniej oceniac nowe drogi podczas przygotowan do gier z Karpowem (zwlaszcza trzy pierwsze mecze). Jeszcze lepiej posluchac wykladow Iosifa! Ich metoda wywazania miedzy dynamika i statyka byla chyba elementem, ktory przewazyl szale na strone Kasparowa.
Charakterystyczna byla takze partia Carlsena z Adamsem z obecnego Pucharu Swiata.Carlsen zabil na c7 (Hxc7). Kilka dni wczesniej, rutynowany Gurewicz nie bil – odszedl Hetmanem i szybko podpisano remis. Norweg zas, zapewne z komputerem poddal analizie domowej akceptacje gambitu. To, ze wkroczyl na interesujaca droge potwierdzilo sie w momencie gdy Adams zagral Sbd7 a nie uprzednio grywane Sc6. W domowej analizie, « na zywo » szybko odkrylismy w czym rzecz. Latwo analizowac gdy zostal ustawiony drogowskaz... Trudnosc Carlsena byla dalej! Prosze przesledzic ekwilibrystyke, ktorej musial dokonac aby utrzymac pionka bez ustepstw pozycyjnych. Pozniej logiczna transformacja: zwrot materialu za atuty pozycyjne (dwa gonce) i koncert technicznej realizacji. Jeszcze do niedawna (bez komputera) Czlowiek, podczas analizy, widzac narastajaca aktywnosc przeciwnika zatrzymal by sie. Posuniec typu Sa1 by nie rozpatrywal: « nuz a widelec cos przegapie – inicjatywa przeciwnika jest zatrwazajaca ». To takie sytuacje mam na mysli gdy mowie, ze przejmujemy od komputera elementy algorytmu, w ktory nasi blizni go wyposazyli.