Le Roi est moprt. Vive le Roi! Robert (Booby) Fischer

Wczoraj, wraz z wiadomoscia, ze zmarl Robert (Booby) Fischer, dla szachistow mego pokolenia
skonczyla sie pewna epoka. Jeszcze do wczoraj wiekszosc z nas wierzyla – i oczekiwala – ze ON wroci do szachownicy. Wsrod nas byli i tacy, ktorzy jeszcze w polowie lat dziewiecdziesiatych czynili starania aby doprowadzic do meczu Fischera z Anatolijem Karpowem. Meczu, ktory w 1975 roku nie doszedl do skutku. Walkowerem korone mistrza swiata zerwno z glowy Amerykanina i na dziesiec lat wypozyczono Rosjaninowi.
Fischer dla mego pokolenia byl czyms wiecej niz « zwyklym, jednym z wielu » mistrzem swiata w szachach. Byl ON symbolem tego, ze zdolny Czlowiek, dzieki swej woli i pracowitosci, moze z powodzeniem walczyc z calym systemem. Albowiem szachy sowieckie w polowie lat piecdziesiatych ubieglego stulecia byly dobrze zorganizowanym i sprawnie dzialajacym systemem. Systemem ulatwiajacym najlepszym z wyselekcjonowanych rozwijac swe mozliwosci do maksimum.
Fischer SAM naruszyl ten porzadek...
W polityce z JEGO wzoru skorzystal – choc byc moze nieswiadomie – NASZ Lech WALESA doprowadzajac do likwidacji zdajacego sie dominowac nad swiatem sowieckiego komunizmu.
O Fischerze napisano tyle rozmaitych rzeczy, ze dzis nielatwo zorientowac sie w tym co bylo prawdziwe a co stanowilo wytwor wrogiej dlan propagandy.
Odrzucic z niesmakiem trzeba wszelki opowiadania, ze « Fischer wczesnie porzucil szkole i byl Czlowiekiem bez wyksztalcenia ». Szkole porzucil...ale zostal samoukiem. Opanowal kilka jezykow.
Posiadal szerokie zainteresowania, ktorymi dzielil sie tylko z najblizszymi.
Wyjatkowo wiele zrobil aby szachy zyskaly na popularnosci. Jego kolekcja garniturow (jako 20 latek mial ich dobra setke) sluzyc miala – i sluzyla – pokazaniu, ze « szachista to nie pierwszy lepszy z ulicy... ».
Domagal sie – i uzyskiwal – zawrotnych, jak na tamte czasy honorariow. Jednoczesnie potrafil odmawiac intratnego udzialu w reklamach. Uwazal, ze opowiadanie za pieniadze, ze uzywa pasty « X » do zebow, gdy faktycznie korzysta z pasty « Y » byloby postepowaniem niegodnym mistrza szachownicy. Ba, na fundusz nagrod, w wysokosci pieciu milionow dolarow za ewentualny mecz z Karpowem, skusic sie nie dal. Na pierwszym miejscu stawial regulamin meczu, ktory uwazal « za jedyny sluszny » (na takich warunkach odbyl sie Jego mecz ze Spasskim w 1992 roku).
Mylili sie – zlosliwie pomawiali(!) - ci co nadmiernie uwypuklali Fischerowskie spory z organizatorami.
Fischer walczyl o poprawe warunkow gry w szachy dla wszystkich. Domagal sie ciszy i przestrzeni na sali, dobrego oswietlenia. Do sprawdzania tego ostatniego wymyslil test z olowkiem stawianym na stole, ktory po wlaczeniu lamp...nie rzucal zadnego cienia.
Gdy na jednym z turniejow zazadal podwojenia kieszonkowego – organizator natychmiast odpowiedzial: - « Zgoda. Dostanie Pan dwa razy wiecej ».
Nastapila replika Fischera: - « Dostac maja wszyscy. Inaczej....wyjezdzam! »
I wszyscy dostali!
Jak blado wygladaja ci, ktorzy z rak Fischera przechwycili korone mistrzowska i mieli smialosc krytycznie wypowiadac sie o tym co Amerykanin zrobil dla szachow.O Jego wielkosci swiadczy tez fakt, ze wczoraj przez caly dzien , na calym swiecie, w dziennikach radiowych i telewizyjnych, mowiono o Jego odejsciu na zawsze.
Wreszcie, dla nas szachistow najwazniejsze, bedace chyba glownym powodem szacunku, ktory w nas wzbudzal i stanowiace podstawe do formulowania ocen: JAK ON GRAL...
Bezkompromisowa walka. Jej oddane wszystkie sily podczas domowego przygotowania i w trakcie partii, na scenie. Zwyciestwo w meczu lub turnieju zapewnione...a ON dalej w kazdej kolejnej partii staral sie walczyc o zwyciestwo. Efektem: mecze pretendentow wygrane do zera; pierwsze miejsca w turniejach z wielopunktowa przewaga.
A jak gral blitza...nowinki teoretyczne w co drugiej partii; jaka szybkosc przestawiania figur; na pieciominutowego blitza zuzywal poltorej, gora dwie minuty czasu. Gdy gral blitza wowczas dopiero, nawet dla amatorow, uwidacznial sie dystans, ktory dzielil GO od innych wspolczesnych.
Styl gry: krystalicznie jasny, zdominowany przez logike i precyzyjna kalkulacje.
Fischer zostawil nam fantastyczny spadek: swoje partie w tym « 60 Pamietnych » w postaci specjalnej ksiazki.
« Styl to Czlowiek » - wszak kazdy z nas jest niepowtarzalny- trudno wiec sobie wyobrazic, ze pojawi sie « ktos » kto bedzie gral jak Fischer. Niemniej Jego tworczosc juz wywarla wplyw i nadal wywiera na rozwoj wielu talentow.
Co za zbieg okolicznosci. Wczoraj wiadomosc o smierci Fischera dotarla do nas gdy obserwowalismy jak na turnieju CORUS w Wijk aan Zee 16 letni Norweg Magnus Carlsen ogrywa slynna Wegierke Judith Polgar.
Mlodzik gral jak...Fischer! Nowinka teoretyczna i przejecie inicjatywy. Wybor jasnej klarownej drogi - bez najmniejszych komplikacji. Sprytne skoszenie dwoch pionkow i...egzekucja!
Trudno oprzec sie i nie zakrzyknac:
Le Roi est mort. Vive le Roi!
k.pytel
Reims, 19.01.2008
http://nowaruda.blox.pl/2008/01/Le-Roi-est-moprt-Vive-le-Roi-Robert-Booby-Fischer.html